-

Jacek-Jarecki

Notatki z życia 4. Wzmożenie historyczne & propagandowe

Rozważania o przewagach i klęskach naszych przodków skażone są już na wstępie fałszywym mniemaniem, że w dawnych czasach ludzie w swoich emocjach, rozumie i zachowaniach różnili się od nas, rozwielmożnionych nad klawiaturami komputerów. Na przykład starodawne działy PR budowały i eksportowały konstrukcje narracyjne, o jakich współcześnie możemy jedynie pomarzyć. Oczywiście wiązało się to z siłą państwa, jego dyplomacji oraz ulokowanych w obcych stolicach agentur.

Najwybitniejszy przykład naszej kampanii propagandowej pochodzi sprzed ponad sześciuset lat i dotyczy zmagań z zakonem Najświętszej Marii Panny, powszechnie znanym jako Krzyżacki. Jego punktem kulminacyjnym była słynna grunwaldzka wiktoria, której podrasowany narracyjnie przed setkami lat obraz znamy prawie wszyscy.

Oto zakuci w stal rycerze z całej Europy, którym nasi przeciwstawiają siłę i nadzwyczajne męstwo. Oto mistrz Urlyk pada pchnięty chłopską rohatyną w szyję. Litwini uganiający w skórach z iście indiańskim wyciem. Oto daremność krzyżackiej artylerii, a za wszystkim zakonna wieża wypełniona złotem. O dziwo wszystkie te bujdy były wówczas potrzebne w sferze propagandowej skierowanej ku Europie, aby zatrzeć niezwykłą wówczas zawziętość w kładzeniu pasowanego wroga trupem, a także łączyć na bazie zwycięstwa własne społeczeństwo.

Po pierwsze mieliśmy więcej forsy i wbrew powszechnym sądom lepiej zorganizowaną administrację, której majstersztykiem były przygotowania do bitwy. Po drugie była to rycerska bitwa konna, gdzie mieliśmy nie tylko ilościową przewagę ciężkiej jazdy, ale i jakości uzbrojenia. Dzięki znakomitemu wywiadowi wielce ostrożne polskie rycerstwo wyruszało na wojnę jak po swoje i swoje zdobyło nie tylko w taborach, ale i zostawiając na polu bitwy obdarte do naga trupy wrogów. Nawet tych słynnych armat, które ze względu na gwałtowność starcia nie miały żadnego wpływu na losy bitwy mieliśmy więcej, bo już król Kazimierz znaczne sumy kładł na rozwój nowych technologii.

Czy wstydzimy się tego, że byliśmy po prostu silniejsi, czy po prostu zostaliśmy zaczarowani popularnymi obrazami? Przynajmniej warto wiedzieć, że dopóki nasza połączona już armia przemieszczała się przez tereny Królestwa, straty spowodowane przemarszem były płacone miejscowym na bieżąco i od ręki, na co oczywiście są rachunki. Tak szczegółowe, że można w nich nawet znaleźć kwotę wypłaconą chłopom za niesienie wokół orszaku królewskiego pochodni podczas nocnego marszu.

Dla majestatu.

 

 

 



tagi: notatki z życia 

Jacek-Jarecki
31 października 2018 09:04
11     792    8 zaloguj sie by polubić
komentarze:
pink-panther @Jacek-Jarecki
31 października 2018 09:31

Absolutnie się nie wstydzimy:)))) Henryk Sienkiewicz się nie wstydził A Aleksander Ford dostał takie wsparcie LWP w 1960  (?), że fani tego rodzaju filmów ( panoramiczne średniowieczne z lat 50-tych XX w.) z Zachodu aż wzdychają  z zazdrości.

I to nam na razie musi wystarczyć. Ostatni "starodawny dział PR" miał Gomułka.
PS. Ciekawe uwagi na zbliżający się Dzień Niepodległości.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Jacek-Jarecki
31 października 2018 09:46

Nie, to jest wszystko naturalne, wyjaśniłem to na przykładzie rangersów. Mamy organizację, która prze do skucesu minimalizując ryzyko, osiąga ten sukces, a następnie obudowuje go propagandą, która czyni z jej członków nadzwyczajnych herosów, co to panie w pojedynkę na całe kolumny czołgów się rzucali. To jest standard. Mistrzami w tej grze są dziś Ukraińcy. Oni wręcz nago i boso walczyli z husarią i dzięki swoim niezwykłym zaletom zawsze wygrywali. 

zaloguj się by móc komentować

Jacek-Jarecki @gabriel-maciejewski 31 października 2018 09:46
31 października 2018 10:00

Ukraińsaka propaganda jest w ogóle wspaniała i nadrabiając opóźnienia/niedostatki znacznie przewyzszyła rosyjską. Co dziwne, w naszej propagandzie (vide Ogniem i mieczem - szczególnie w fatalnym filmie) też są w zasadzie Indiańcami, a ich sztab wojenny to banda dzikusów i durniów bez pojęcia o świecie. 

Ale z drugiej strony mogli w przenośni być nadzy i bosi, o ile zostali wykreśleni z rejestru. Z wykazów żołdu z początku 17 wieku wynika, że o ile towarzysz pancerny brał 9 zł. żołdu/mc, a kozak 6. Złotówka = 30 groszy, czyli 180 groszy. Kura chodziła po groszu (o ile sprytnie nie ukradłeś) czyli było co stracić.

zaloguj się by móc komentować

chlor @pink-panther 31 października 2018 09:31
31 października 2018 10:27

Ten pomysł z zainstalowaniem obcego wojska (krzyżackiego) dla obrony przed wschodnim zagrożeniem nie był dobry.

zaloguj się by móc komentować

Jacek-Jarecki @Jacek-Jarecki
31 października 2018 10:53

Z naszej perspektywy  niebezpiecznie oceniać, bo i nasze czasy i decyzje kiedyś ocenią. Na przykład tak:

"A były to czasy smutne, kiedy nie bacząc na interes ludu nasprowadzano do Polski obcego tałatajstwa, które pod pozorem zaprowadzania porządków przemysłowych i handlowych w karby naród nasz święty wziąć się starało. Za nic już miano przodków i urządzenia ojczyzny lubej, a wszystko co obce, ludziom zdało sie milsze niż swoje i zgoła za większą niewolą a upodleniem głosowali chciwie... " 

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @Jacek-Jarecki 31 października 2018 10:00
31 października 2018 11:16

Tyle, że koszt uzbrojenia (wyposażenia) i wyćwiczenia towarzysza husarskiego był znacznie wyższy niż piechura kozackiego (większość regestrowych). Nawet z taborami. A to znaczy, że żadnej dyskryminacji nie było.

zaloguj się by móc komentować

Jacek-Jarecki @jolanta-gancarz 31 października 2018 11:16
31 października 2018 11:39

Oczywiście, że nie. Zadziwia raczej minimalna różnica w poborach, choć z kolei biechur brał 2-3 złocisze.

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @Jacek-Jarecki 31 października 2018 11:39
31 października 2018 13:13

Nie tyle zadziwia (owa różnica) co pokazuje jak "państwo" zbóje (kozaczyzna) rosła sobie w siłę, a my słabliśmy, że trzeba było płacić im takie łapówki za siedzenie na du... Czego i tak nie zamierzali robić.

A bez nawiasy. Krótka ale bardzo treściwa notka. Z pozdrowieniami

zaloguj się by móc komentować

grudeq @Jacek-Jarecki
31 października 2018 13:58

W kwestii Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, to ówczesne działy PR w Krakowie i Marienburgu oraz Ciechanowie spierały się co do tego, czy przywilej Konrada Mazowieckiego powierzał ziemię Prusów Krzyżakom w lenno (wersja Polska), czy też dawał Krzyżakom na własność (wersja Krzyżacka). Przy czym niektórzy jeszcze mówią, że Krzyżacy najbezczelniej przywilej Mazowieckiego sfałszowali.

A dzisiaj... też się można zastanowić czy pomiędzy 2005 a 2017 rokiem ktoś nie sfałszował traktatów unijnych, bo okazuje się, że to o czym nas zapewniano w referendum (że Unia jest tylko gospodarcza, nie wtrąca się do spraw obyczajowych i pozostawia Państwom autonomię wewnętrzną).. dzisiaj wygląda trochę inaczej.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Jacek-Jarecki 31 października 2018 10:53
1 listopada 2018 15:21

Super. Rok 1989. O roku pamiętny, kto ciebie wspominać będzie, będzie dostawał dreszczy i kolki ...

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @jolanta-gancarz 31 października 2018 11:16
1 listopada 2018 15:58

I owszem, była - dyskryminacja husarów i towarzyszy husarskich. Jak wiemy, ich zbroja, broń i conajmniej 2 wierzchowce "rasy husarskiej", jakaś mieszanka araba z czymś tam, to kilka wsi. Ich konie były znacznie większe i droższe niż kozackie. Kozacy byli bardzo oszczędni, większość wyposażenia pokrywała koszowa kasa z rabunków (dla rejestrowych oprócz grabieży dodatkowo z żołdów i zleceń). Towarzysz husarski miał wydatki jakich nie miał ataman. Fundował tzw. zaciąg towarzyski. Wiki: "Polegał on na wystawieniu listu przypowiedniego dla rotmistrza, który sam dobierał sobie żołnierzy (towarzyszy), którzy zwykle byli stanu szlacheckiego. Każdy z towarzyszy miał obowiązek wystawienia pocztu, złożonego z kilku-kilkunastu koni i żołnierzy (pocztowych) oraz sług. Żołd wypłacano "ćwierciami", czyli kwartalnie, tylko towarzyszom, oni natomiast regulowali swoje zobowiązania wobec pocztu." Formacji zaciąganych towarzysko było kilka, nie tylko husarzy, ale i pancerni i petyhorcy i jazda tatarska. Jedyna rzecz, na którą własnej kasy husarzy nie wydawali to kopie. Fundował je, według statutu, król. W sumie zarówno towarzysz jaki i husarz byli inwestorami wojennymi. Owszem mieli swoje dochody jako posesjonaci, ale nakłady były nieporównywalne. Kozacy raczej najemnikami. I do innych celów przeznaczeni. 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować