-

Jacek-Jarecki

Gra w Biedronia o podział politycznych konfitur w Europarlamencie

Gra w Biedronia nigdy się chyba nie skończy. Jest to rozrywka tak nudna i przewidywalna, że nie sposób zrozumieć motywacji grających w nią specjalistów od politycznego dymu. Trudno też dociec, jaką rolę odgrywa w niej sam Biedroń. Czy jest pionkiem na politycznej planszy, czy jedną z pośledniejszych, ale jednak figur? Przed kilkoma tygodniami wysłuchałem wywiadu z tym dziwnym człowiekiem i moje ówczesne cierpienie w ogóle nie pomogło mi nabyć stosownej wiedzy. To było wtedy, gdy PO do spółki z PiS nie udzieliły mu absolutorium i jego oburzenie tym faktem było chyba świeże i szczere.

Pan Robert potwierdził w tym wywiadzie, że jego najsilniejszą stroną jest niczym nie ograniczona megalomania, oraz absolutny brak politycznego rozumu. Sądziłem naiwnie, że jego namolni promotorzy schowają go gdzieś przynajmniej na jakiś czas, ale moje nadzieje okazały się płonne. Tym razem ogłaszają jego wielki plan pod nazwą „Kocham Polskę”. Oczywiście w ramach sondowania szans sam bohater dystansuje się od sprawy, ale jest to metoda stosowana za każdym razem, gdy mocodawcy pana Biedronia próbują wypuścić go na szersze polityczne wody. Jestem zdumiony, że im się to jeszcze nie znudziło.

Tym razem pomysł dotyczy wyborów do Parlamentu Europejskiego, czyli po prostu konfitur. Jak zwykle powodzenie akcji nie zależy od pana Roberta, a tym razem od prezydenta Dudy, który jeśli nie zawetuje zmian w ordynacji wyborczej, uczyni cały plan bezsensownym i Biedroń setny raz będzie zmuszony powrócić do polityki lokalnej. Oczywiście na chwilę, bo zaraz wybory samorządowe i trzeba będzie się zdecydować, czy nie czas zawalczyć o stanowisko prezydenta Polski. Nie jest lekko być panem Biedroniem!

W ten sprytny publicystycznie sposób dochodzimy do zmian w ordynacji wyborczej, dyskryminujących mniejsze ugrupowania polityczne. Nie dającej szans nowym inicjatywom. Muszę w tym miejscu wyrazić zdziwienie, że pan prezydent Duda jeszcze się zastanawia nad jej podpisaniem. Veto byłoby poważnym błędem, a samo podwyższenie progu, wynikające ze struktury wyborów jest jak najbardziej korzystne także dla nowych inicjatyw politycznych, które by trwać dłużej niż sezon muszą zaczynać od zgoła innych wyborów.

Przy obecnej ordynacji szans nie zyskują bynajmniej mniejsze partie polityczne, a byty celebrycko-medialne, przy czym ich kreacja odbywa się tylko i wyłącznie w kontekście wspomożenia/zaszkodzenia większym partiom. W zasadzie jest to najlepsza szansa by zaistnieć tanim kosztem, przy minimalnym wkładzie pracy i bliskim zeru poczuciu odpowiedzialności wobec elektoratu.

Nikt nawet nie kryje, że polega to głównie na zebraniu „znanych nazwisk” a dalej to już tylko prostackie „jadziem z tym koksem, a głupki niech głosują, a potem się cieszą”. Żadna partia zbudowana na sukcesie w wyborach do europarlamentu nie przetrwa, ponieważ znanym nazwiskom chodzi jedynie o ich osobiste przetrwanie w polityce. Dlatego tworzą rozmaite miraże, od prawa do lewa. Miraże właśnie w rodzaju „Kocham Polskę”.

Mniejsze partie, aby stać się większymi muszą pracować, tworzyć struktury, własny obieg idei, znaleźć sposoby na pozyskanie ludzi, którzy ich otaczają na co dzień. Tego nie robią w ogóle, a jeśli robią, to źle. Aby odróżnić się od rządzącego centrum starają się pokazać swój radykalizm, w związku z czym zamiast pozyskiwać, straszą. Najgorsze, że ich liderzy zdają się być zachwyceni taką sytuacją. W miejscu przebiera nogami lewackie Razem, podobnie jak Narodowcy wszelkiego rodzaju, którzy również nie potrafią wykorzystać żadnej społecznej okazji by zaistnieć w polityce. O "liberalnych liberałach" wiadomo tylko tyle, że gdzieś tam się tlą, a ich niedawni liderzy od czasu do czasu robią z siebie błaznów w telewizji czy internecie. Odpowiedzcie sobie na proste pytanie:

Dlaczego takie byty zasługują na konfitury, skoro nie potrafią upiec najprostszego politycznego chleba?

 



tagi: narodowcy  biedroń  razem  koalicje i partie celebryckie  veto prezydenta dudy 

Jacek-Jarecki
14 sierpnia 2018 08:38
6     3957    5 zaloguj sie by polubić
komentarze:
chlor @Jacek-Jarecki
14 sierpnia 2018 12:13

PE to finansowa nagroda dla wiernych towarzyszy, ale takich którzy są tutaj kłopotliwi z różnych powodów.

zaloguj się by móc komentować

betacool @Jacek-Jarecki
14 sierpnia 2018 12:16

Nic tylko wiernością swoją kłopotać towarzyszy i towarzyszki.

 

zaloguj się by móc komentować

kskiba19 @Jacek-Jarecki
14 sierpnia 2018 13:33

Bardzo mnie cieszy ten wpis. Stanowi prostą lekcję budowania czegokolwiek, dosłownie i w przenośni: od fundamentów, nie od dachu. Choć niestety mam wrażenie że PiS-u też to nieco dotyczy, w niektórych rejonach kraju.

zaloguj się by móc komentować

Jacek-Jarecki @kskiba19 14 sierpnia 2018 13:33
14 sierpnia 2018 13:43

Na dodatek, jakby było mało, zaczyna się nie od kontaktu z ludźmi, a od razu od tak zwanych mediów społecznościwych. W tym wariactwie nie ma żadnej metody, no chyba, że tym mianem ochrzcimy bezczelność. 

zaloguj się by móc komentować

dziad-kalwaryjski @Jacek-Jarecki
14 sierpnia 2018 18:56

Aby głosować , gardłować za nieprzyjowaniem imigrantów i samodzielnością ustrojową kraju (lub odwrotnie) wystarczy być celebrytą.

Umiejętność pieczenia politycznego chleba jest w takim przypadku zbędną.

W przypadku PE duża czy mała partyjka z Polski nie robi różnicy,bo w przeciwieństwie do wyborów krajowych, nawet jeśli partia PO czy PIS zdobędzie 100% głosów to i tak NIE ZDOBĘDZIE WIĘKSZOŚCI  w PE.

Skoro nie słyszymy od dużych partii z kim w PE będą koalicjować i jaką mają doktrynę, znaczy sens to konfitury. Obawa więc, że wejdą tam "mali celebryci" jest naszym najmniejszym problemem.

 

zaloguj się by móc komentować

betacool @Jacek-Jarecki
20 sierpnia 2018 22:23

Zobacz jakie to dziwne, wszyscy chcą o tym Biedroniu czytać, ale prawie nikt nie chce shańbić się dyskusją. Jakiś polityczny fenomen. Wysoko zajdzie.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować